przez huragany mroźne czarnym lodem ścięta,

stoi w sobie milcząca jak w grobie wyroków.

Tak wypłoszeni z czasu, my, którzyśmy śmieli

Boga zwać po imieniu i ludzi po czynie,

myśmy czasów nie znali innych, nie widzieli,

a groza w nas przeminie, gdy życie przeminie.

My na środku lodowisk, nieznający domu,

pod śniegami — kamienie i pod gliną — głazy,

ci sami katorżnicy my z kamieniołomów,

ścigani po ulicach i liczący razy