spowiada miasto ciemne dawnych grobów żałość;

rozrąbane żelazem, utulone snami,

nienasycone płaczem, niespełnione chwałą.

Nie wierz, jeżeli ci się ulice pogłębią

i staną się jak otchłań, w której śmierć się przyśni,

powierz swą myśl mieniącym się nad nią gołębiom

i obłokom kwitnącym jak gałęzie wiśni,

i chmurom, które zawsze te same tam, w górze,

jak oblicze tęsknoty wykutej w marmurze.

Nie wierz nawet pragnieniom, jeśli cię zawiodą