jako dym się duszny przewlecze,

zetnie głowy, posieje trawy

na miłości, krzywdzie człowieczej.

Jeszcze z wieku w wiek tak się spieni

krew z ciemnością, a ciemność z brukiem,

że odrośnie jak grom od ziemi

i rozewrze niebiosa z hukiem.

Bryła ciemna, miasto pożarne,

jak lew stary, co kona długo,

posąg rozwiany w dymy czarne,