sercem łomocąc w dłuto,
a dłutem w głaz, i mam cię — siło!
mam cię — pokuto!
Gdzie stąpnę — tętnisz żywą strugą
i jak organy śpiewasz,
i widzę jeszcze we śnie długo —
płynące w tobie drzewa.
A w twojej grzywie iskier złotych
nocą nużają krwawe pyski
rude szakale, ludzie-młoty,