nim się troską poniżą, podźwigną miłością,

są z niebem rozdzielone wieczną wysokością.

Jeno słupy ogniste, długie nici wiary,

są jako tryskające z tej ziemi pożary,

które stoją nad czasem od ziemi do nieba,

wykołysane światłem łodyżki snów bożych,

które się nie ulękną gwiazd ni śmierci trwożą».

V

I lecieliśmy dalej. «Podaj — mówił — dłoń».

I szły potoki iskier na górach obłoków,