Anioł dłonie w kwiat złożył i nie mówił nic,

jeno mu z włosów jasnych splot muzyki płynął,

a ja widziałem miasta pękające w pył

i ludzi w proch idących, a na nich jaśminy

rosły, a potem wody kładły się pierzaste,

a na nich ludzie nowi płynęli i miasta.

I pokład na pokładzie, jak schody wieczności,

piął się z wolna ku górze ten milczący kościół.

I mówił anioł: «Nie płacz, nie płacz czasów złych,

ni dobrych nie płacz czasów. Oto idą w pył,