na smutek krążeń ludzkich, na huczące burze

i stała się tam, w dole na kuli jak gwiazda

wykuta pożegnaniem ostatnim — w marmurze.

Grało niebo spokojne. Fałdy morza

przelewały się z wolna w głąb milczenia

i został tylko cichy pożar —

— bolesna w dole ziemia.

Jeszcze dzwonek na wieży,

sarny w locie i obłok,

wietrzyk dzwonił i gasł.