Ballada zimowa

Chmura z miedzi uderza,

blaskiem bije w puklerzach,

jeśli puklerz — to oczy z ołowiu.

W lasach siwych od błysków

jak znużenia kołyską

wracał rycerz z puszystych łowów.

A od śniegu — wraz z koniem —

był jak chmura jabłoni

huraganem niesiona przez zamieć.