jakeś2 milczenie przemógł3 i wrócił, kiedy wiem,

że krwawe sznury strzegą każdego twego snu».

I przyszedł trzeci raz. I już nie czynił nic.

Było lato, w powietrzu pozostał lot jaskółek,

upał jak złoty miód w ziemię się wsączał czułą

i parowały ciężkie z otwartych czaszek sny.

Przyszedł zwykły, ucichły jak trzepot ptasich skrzydeł

i dłonie wiotkie tylko na włosy matki kładł.

I była ciemność. Cisza. A on jak wielki kwiat

na środku się kołysał, powoli w górę szedł.