«Matko — powiedział jeszcze — to nic, że ja daleko,

że nas rozdarła ciemność i ból, co tkwi jak nóż.

Ja w tobie, a ty we mnie płyniemy strugą, rzeką

złocistą, drżącą strugą, gwiazdami lśniących róż.

Bo nie ma rozerwania, choć rozerwane słowa,

bo nie ma zapomnienia, choć życie nas zapomni;

z brzęczących kręgów nieba ja w ciebie, a ty do mnie

płyniemy». Już tryskała obłoków dłoń różowa

i krzykiem świt przebudził na drzewie śpiący ptak.

«O Matko, kiedy wstaniesz i wyjrzysz w dzień, to w oknie