«Ojcze — szeptała — ile

lat, ile oczu potrzeba,

żeby ten obraz twój z wolna jak cień biegnący w tyle

tak odbudować po kropli, jak dzień jeden teraz go wznosi?»

Chór ojców:

Nasze ciała wieczne są,

rdza przeżera stary mundur,

ale synom, wnukom z rąk

jeden kwiat wyrośnie — buntu.

Wielkie kraje są jak dzbany,