w których kipi miodu bulgot,

ale naszych wnuków rany

nie nasycą ziemi ulgą.

Chmur gejzery dzielą się na wstęgi,

nitka wody drąży warstwy grube,

zasadziliśmy młodziutkie dęby,

aby synom wyrosły na maczugę.

Ciemne wieki huczą jak głosy,

które w żarnach rzeki trud obraca z nami,

pod fundament po to było ryć ziemię,