aby wnukom z niej dobyć dynamit?
Oto niebiosa wysoko, daleko do nich,
ziemia ciężka za nisko już, jak ołów
ciężkie pręty zgrzybiałej broni
zamykają dróg naszych koło.
*
I szli już jak szare mary miast, które nagle ożywi
jedno wspomnienie bolesne czy jeden dziewczęcy uśmiech.
Przez dłonie jej wyciągnięte płynęła mgła.
Wołała: «Ojcze!», rzucała rękami jak dziecko w snach,