Jak przechodzień

mija przyjaźń która odwisła od zdarzeń.

W pociągach pustych od smutku

wypatruję: nie dźwięczysz nadchodzący jak radość.

Odległej — noce których nie wiem.

Czekam: parostatki zielonych dni rzekami wracają

o pokładach wyblakłych jak otchłań

bez Ciebie.

I każdy pokój który już głuchnie jak kroki

jest pełen słów moich nie powiedzianych