ale dom unosić w górę:

mrówczy dom i ludzki kościół,

nazwać wreszcie czas miłością,

dosiąść chmurę.

Wtedyś ziemi pobratany,

kiedy trud największy wzniesiesz,

gdy choć jedno drzewo w lesie

nie odcięte, zbudowane.

Jakąż w ptaków czas, na gody

szatę włożyć? Może z gwiazdy?