Płyń, ziemio. Długi wieczór i ptaki u lic,

zdaje się, rzęsy trzepot przyjacielskich oczu,

i jaskółki cieniami ciepłymi migocą,

i noc zapada ciężko, i pierzasty świt

podnosi chmur powiekę. Tratwy suną w mrok,

owoce ciężkie niosą; jabłka — jakby grad

burz dostałych9 opadły z drzew minionych lat.

Cóż będziemy czynili? Domki na wybrzeżu

jak zabawki czekają na dziecinną dłoń,

a wokoło zwierzęta utrudzone leżą