I czasem łza upadnie, jakby popiół padł

powitaniem: «O płyńcie! Ileż jeszcze lat?».

A to tych ziem spalonych włosy albo dym,

a to skrwawionych chłopców, których ścina kat,

matki ciała obmyją, nim oczy sczernieją,

jeszcze rzeka wskrzeszeniem, daremną nadzieją,

albo dziewczątka ciche o oczach z ołowiu,

jakieś serca rozdarte i trumny w niej łowią,

a to przebite ręce upiory zanurzą,

oczy powydzierane jak kamienie dnem