i będziemy we dwoje tylko, smutni, sami,

ja i mrok beznadziei...

i ty gdzieś nad nami...

Ucieczka

Pustym pociągiem wyjadę z głuchego przedmieścia,

szczekotem kół rozpryśnie w hali odbieg sekund

i bruk zaświeci w oczy mrozu suchą spieką,

niebo wypuchnie brzuchem w zgniły, ciemny granat.

Noc się rozedrze w długie, klaskające tory

jak szare korytarze w mróz wycięte pędem,