jesień 38 r.

Piosenka

Wprost, na przełaj, przez pola zardzewiałe zmierzchem

pojedziemy w głąb nocy, smutni Don Kiszoci,

po to tylko, by kiedyś (może w baśni progu)

rozerwał nam świadomość zabłąkany pocisk.

Nasze istnienie cierpkie jest, na pół przytomne,

czekające na nowość — nastanie nieznane.

Lękiem w noc wyczekiwań serce pięścią bije,

nie wie, czy błądzić dalej, czy czekać na ranek.