Wiatraki rozszalałych, wirujących myśli

drą nam jaźnie purpurą powstających godzin.

Los nasz tętni, za słońca ukryty zachodem,

zbudzi się może szczęściem w jutrzni słońc narodzin.

Szczęścia jest tylko tyle, ile go wymarzysz,

kiedy ręce ugrzęzną ci palcami w błocie.

Ty!... pamiętaj o baśni, co cię kiedyś zbawi,

lecz nie walcz o nią z ludźmi, smutny Don Kiszocie.

zima 38 r.

Ad Aristum Fuscum