Bo świat zachodzi już i słońce ciche

nie wzbiera światłem w mgły wstające rano.

A dni się sypią — zerwane korale,

perły o zmroku...

powiedzmy: dobranoc.

W progu drzwi szklanych noc narasta łukiem,

w progu dni z błota noc cicho przyklęka

i garść popiołu w zaciśniętych rękach

parzy mnie jeszcze niedogasłym żarem.

Zmierzcha...