słońce na białych diunach22 piasek w poszum zmiele
wieczór opadnie w oczy uśmiechniętym bonzą.
A noc wilgotnym ciałem otrze się w mgły zieleń
dżungla paruje w górę mokrą mgiełką potu
uśniemy w zapach włosów jak w morze — kołysem
kiedy mewy przebiją błękit bielą lotu
1939
Moment wieczności
Kiedy czas — kościół rozparty w staw — cmentarz
przebrnie po uda w dzwonach leniwych w południe