dyszy niebo jak zgaszony dywan

namarszczony z flandryjskich30 koronek

asfalt ślisko ucieka przed światłem

w łuk

w umarłym kadłubie ulicy

można bardzo głośno mówić

można... bardzo cicho krzyczeć.

Latarniami miasto zgasi gwiazdy

i dźwięk zacznie w banię nieba wnikać

sam zostanę na czarnym asfalcie