(O, ludzie chwytający próżnię pełną garścią).

Idzie się wiecznie, choć nie zawsze po coś...

Z chat najeżonych ciszą wieje obce ciepło,

przez szyby zamarznięte oglądasz krew światła...

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

już się lepiej w mrok wedrzyj i nocą się zadław...

patrz!...

oglądasz przez okna życie pulsujące,

rozpięte w szyb prześlizgu — prostokątnych tarczach,

oglądasz tętno wewnątrz parujące, gęste,