od łez twardych poorana w długie bruzdy,

tak się idzie, łoskotami szyjąc próżnie,

po kamieniach mgłą opitych, bielą tłustych.

Zbyt daleko są okopy krwią rozpękłe,

myśl na drutach krwawi usta nieszczęśliwe

i bezradnie ciemne noce nawołują.

Zbyt jest trudno wrócić do was młodym, żywym,

zbyt jest trudno...

łatwo zostać bohaterem...

Jakie szczęście, że nie można tego dożyć,