A myśmy dalej poszli. Aż nam kaszel suchy

tak uszy zakuł, żeśmy już nie słuchem,

ale rękami dzierżąc pióra i kowadła

pustej drogi szukali jakby u zwierciadła,

macając, czy to grób już, czy to jeszcze ziemia.

I śpiąc w objęciach trupów, znamy już na pamięć

wyspy śmierci, jak kamień i krok ciężki znamy,

którym się idzie mimo1 po ciałach jak drzewa

obalonych czy wyschłych na ziemi przeklętej,

i nikt nam już nie bliski, i nikt nam nie święty,