zaplątany jak sznur trop.

«Wstań, kochany». Leży strzelec.

Płaczę panna i na ziemię

kładzie strzelca cień i klnie się:

«Jeśli cieniem nie uniesie,

jeśli zieleń nie odnowi,

jeśli bicze łez — niech w knieje

sama drzewem skamienieję.

Wtedy, kniejo, z nim mnie zamień

w jeden krwią porosły kamień,