w alejach jesionowych kołysze was podróż.

Osty waszych skojarzeń o błądzących strachach,

które zimowy księżyc wrzaskiem dzisiaj podrą.

Lwy kamienne, ziewacie przeciągle,

lwy samotne sprzed gmachów miejskich,

lwy prawdziwe, przybywacie ciągle

i czekacie na mnie przed wejściem.

Krokodyle o spojrzeniach ptaków,

cierpkie wilki, szalone psy,

raki nastroszone z kolorowej laki3.