porywany przez ciszę, trojony przez cienie,

«Aharbalu — zaklina — przez ten dym stężały,

Aharbalu — zaklina — przynieś jej wspomnienie!»

Więc w suchym blasku iskier rośnie łuk różowy

piersi wygiętych twardo, ust rozwartych koncha,

podłużne liście powiek. Wtedy z jego głowy

odrzuconej w odległość wypływają oczy

jakby łzy, w których widać odwrócony obraz

coraz mniejszy; i płacze: «O, siostro niedobra!»

a już ona jak kamień — rozpuszcza się w nocy.