Wiem, że pod wami coraz to więdną

ciała bolesne — sprężone pręty,

że się pod wami złe armie kłębią

i że wraz z nimi omijam świętość.

Ale w tej porze woda i światło

tworzą postaci wiotkie i smukłe,

chyba że duchy ciężkie przefruną,

nagle uderzą, jakby się stłukły

niebios zwierciadła, obłoki runą

i znów jak woda bliźnią2 się miękko