równiny są jak niebo, niebo jest jak woda.

Koczują złote smoki po wielkich przyczynach,

po ziemi wstępujące jak po czarnych schodach.

Góry ruszyły z legowisk, góry tak są lekkie,

sypią jak piasek z ręki obłoków do ręki.

W namarszczonym milczeniu, jak zwierzęta piękne

mruczą i dymią ostro swoim ciężkim wdziękiem.

Był czas, gdy strach nie istniał, tylko w ciemnym wnętrzu

przewalało się serce jak dzwon pustej studni

i piętrzyło się siłą, jakby krzyk się piętrzył.