Światy tonęły w światach. Dziś w każde południe

słychać jeszcze, jak gwiazda zatopiona jęczy.

Kto grał na tej fanfarze, wydymał złe morza

pełne gwiazd i błyskawic, i ryb niepoczętych,

huczące w trąby wirów, czerwone jak pożar

od idei wszystkich kształtów i wszystkich zamętów.

Żeby odwalić ziemię, po kamieniu kamień,

po liściu liść oderwać z wszystkich drzew,

zobaczysz wypalone w martwej ciszy znamię —

— naprężony do skoku tygrysi gniew