strzaskanym wiosłem.

Jeszcze łzy płynąc staną się gromem

co serc naczyniom grającym tobie

rozbije obraz; nigdy zielone,

nigdy na grobie.

I nad żyjącym żadna przyczyna

i żaden koniec. Popiół i droga,

bo głosy klątwy w pogardzie wszczęte

nie głosem Boga.

O drzewo! drzewo! mija godzina,