Podróże

Czytamy szeroką przestrzeń

liczoną w głębokość spojrzeń

morza dalekie, obłe dźwięczą metalem światła

gdy nagle w horyzoncie przepuk linii dojrzę.

Z brzęczącej blachy morza wypełzną niedbale

powolne, gęste wyspy

obok przejdą bielą

ciepłym rozlewem ulic pierząc roje palem1

słońce na białe ciepło w zębach osad mieląc.