wzbierało już i szło,

szło zewsząd,

przez krzywe, wypukłe lustra:

jakieś krucjaty przeciw słońcu.

2

Schody kręte, a trumna w dole maleńka.

Huczało echo — kopuła — pękaty bęben.

Dom rósł w śmierć czarnym dębem,

gdzie kornik żerujący na dźwiękach.

Szło się długo przy świeczce w dół