I widzieli w lasach ciemnych, wilgotnych

wirujące tęcze z purpurowych kamieni.

Wśród zielonych kołysek cieni

migotały im dziewcząt loki.

Ale jakże je było uchwycić,

kiedy były z snów przejrzystych nici?

Stanął Tytan nad rzeką i zawołał,

aż się kręgi kręciły po wierzchu,

jakbyś kamień w wodę rzucił — coraz dalsze koła

«Chodźcie, chłopcy, popłyniemy o zmierzchu