Spadają deszcze szklanych róż

pośród mosiężnych wiatru trąb.

Widziałem w twoich oczach las

wiodący sarnim rytmem w świat,

gdzie zamyślone ryby gwiazd

nad nawałnicą lat.

Uchroń mnie lotem swoich rąk

jak białych ptaków snu

od wędrujących za mną łąk,

od wędrujących gór.