nic są te ciemne ciała, które zbrodnia trawi,

nic są te dymy czarne, ta kurzawy ciemność.

To wszystko nic. I żadna trumna nadaremno.

Bóg tchnął jasność. On mocą łagodnego wiosła

pchnął fale burz tajemnych i lawy stuleci,

i co woda pobrała — to woda odniosła.

On świecił nad tą wodą i jak zawsze — świeci.

Śnieg jak wieko żelazne na oczy opadnie;

popiół zostanie z żarów miłości i gniewu,

a na ziemi dalekiej żaden czas nie zgadnie,