które przymierza tym, tym zapomnianym

czasem podobne rysom, a czasem za ciasne,

aż trafi — wtedy krwawe zasklepiają rany

i taka błogość nieba osiada w błękicie,

że wraca czas zbłądzony, choć nie wraca życie.

Znacie wy, znacie te organów knieje

co wyrastają niby skał mocarny obryw

nawet tutaj na ziemi? — To są te nadzieje.

Jeśli w popiele zgrzebnym taki blask podobny

bożym chyba zamysłem przed oczy się jawi —