rozwierające obraz — liście wieków wstecz,
a ten anioł o świcie, który kładzie miecz,
co się widzącym zdaje jako pożar
i co oślepia czasem, a czasem gna w ogień
tabuny dusz rozgrzanych, nim się staną Bogiem.
A te lwy niewidoczne, o ślepiach jak waga,
które unoszą czyny pomieszane snem
i z rzek człowieczych — czarno gorejącą krę,
aż oczyszczony płomień staje się i naga
prawda jak słup do góry uderza i łamie