biły wielkimi dłońmi, szumiała ulewa,
jakby konie zerwane z ogromnej przestrzeni
tratowały zły całun pomarszczonej ziemi.
Skrzypnęły schody. A ona uniosła
dłonie swe niebieskawe, jakby ciężką wazę,
w której cierpienie jej ciężko zastygło,
i już tych rąk opuścić ani wznieść nie mogła.
Wiedziała. Wiał chłód niebios i szumiała trwoga.
Przypisy:
1. [W takiej ciszy słyszała, jak na godzin stopnie...] — tekst stanowi dłuższą, alternatywną redakcję końcowych partii utworu Wybór. [przypis edytorski]