w twych dłoniach czas je na proch pali,

takie samotne jak chłód stali,

jak tu samotna jest nadzieja.

I stoją ściany martwych czynów,

jakby w nie wiatr nasączył krwi,

ściany zamknięte wspólną winą

jak dom bez drzwi.

I krzyż jest czarny zawieszony

na jednej z czterech nagich ścian,

i Bóg ogromny, jakby tony