rzekom i mnie, i wiosen cieniom,

i miłowaniu lat.

Przeminie łoskot burz gwiaździstych,

nie stanie1 ludzkich burz.

Nam, śpiewającym pieśni czyste,

serce rozetnie czas jak nóż.

Bo już kolebią aniołowie

imię — jak złote imię gwiazd,

próchnieje pod stopami czas,

zostaje wieniec chmur na głowie.