Liście opadły. Wrócą liście

i modlitewne łuki gór,

przeminą ludzie w nienawiści,

zostanie trzepot ptasich piór.

Knieje się pienią — tylko pomyśl —

w powietrza falującym tchu

niedźwiedzi pomruk zaczajony,

niebieski jezior duch.

Nie płacz, kochana. Śpij w cierpieniu,

na dłoni mojej drżący ptak,