Zamach

Siedzicie w dusznych kawiarniach,

w parnych tchach dni-lokomotyw,

które nie jadą już nigdzie,

bezradne, zlane potem.

Dzień — parująca masarnia

co rano dyszy i rzęzi,

póki jak balon zmęczony

na cierniach słów nie ugrzęźnie.

Noce zmącone są, duszne