w łaszących się woniach perfum,

ach! cały ten świat wasz blady

rozkłada się w nocy jak ścierwo

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Twarze pomięte i brudne —

— kartki rzucone w próżnię.

Chodzę po pustych ulicach,

stacji zgubionej dróżnik.

Nocą rozlaną jak ołów

wyjdę przez parną krwią bramę