Wiem: to te same kołowroty sklepień
huczą u świateł wysoko, wysoko,
kule ogniste i znaki na niebie,
te same idą posągi obłoków.
A ja tam w dole jestem człowiek jeno1,
ja nie poznaję jesieni i rzek,
spięty krokami z bolesną ziemią,
ledwie przeczuwam daleki brzeg.
A ja tam w dole łaknę i konam,
Śmierć na mnie ciężka. Burza schylona,