— Tak jest, panie poruczniku...
Nie, nie jest przytomny. Rozdygotany, ogląda się, przyklęka.
— On jest ranny, panie podchorąży...
W rzeczy samej, całe ramię broczy obficie.
— To opatrzcie go, a niech nie ryczy. Gdzie Niemcy?
Tamten patrzy przerażony.
— Gdzie Niemcy?
— Tam... Tam... Pistolety automatyczne mają... zwieszone na pasie...
— Z której kompanii?
— Pana kapitana Połubińskiego. Pan kapitan zginął nad źródełkiem tam takim... Pan porucznik zabity...