— Rozkaz...
Idą razem, od tych stanowisk, którymi pluton zatrzymany w pół drogi ubezpieczył się na noc, ku krzakom, gdzie jest postój. Wszystko już się pokładło. Kapitan przystaje.
— Kiedy pan zobaczył, że padł sierżant Ziemiański?
Czeczel wiedział od pierwszej chwili, że o to zapyta. Nie — że zapyta tak, jak zapytał. Ale — że zapyta.
— Po wszystkim. Jakeśmy tu przyszli i była zbiórka plutonu. Brakło Ziemiańskiego i ktoś wtedy powiedział, że dostał...
— Nie pamięta pan, kto powiedział?
Nie. Zupełnie nie pamięta. Pewno paru naraz. Czy to ma jakie znaczenie?
— Owszem — powiada kapitan — ma. Może mieć...
— Dlaczego?
Zapytanie jest bardzo proste i właśnie tym pomieszało indagację207. Kapitan odpowiada na nie innym pytaniem: