— A gdzie był w czasie natarcia Gruda?

— Przy mnie, panie kapitanie.

— Jak to, przy panu?

— Po prostu: przy mnie.

— To widział go pan?

— Widziałem, panie kapitanie.

— Cały czas go pan widział?

— Co to znaczy „cały czas”, panie kapitanie? Rozumie pan, że miałem co innego do roboty niż obserwowanie Grudy. Ale że był o kilkanaście kroków ode mnie, że trzymał się mnie, że był ze mną na przodzie, więc go miałem przed oczami... Ziemiański był gdzieś za nami, więc nie widziałem, kiedy padł.

— Ziemiański był za wami?

— Ależ tak...